Adrianna Złoch (Katolicki Networking): Witam was bardzo serdecznie. Spotykamy się dzisiaj na niezwykłym wywiadzie. Będą z nami Marek i Gosia, witajcie!

Marek i Gosia Fedor (The Fedor Family): Cześć, witajcie!

Adrianna Złoch: Inicjatywa Katolicki Networking to miejsce, gdzie można spotkać takich wspaniałych ludzi jak The Fedor Family. Na Katolickim Networkingu spotykamy się w ramach swoich zawodów, rozmawiamy o tym, jak biznesowo sobie radzić w łączeniu wiary i pracy zawodowej, ewangelizacji, posługiwania, postawy służby w swoich zawodach. Dzisiaj będziemy uczyć się od Marka i od Gosi, którzy są rodzicami siedmiorga dzieci. Opowiedzcie nam pokrótce o swoim projekcie The Fedor Family i o was, o waszej rodzinie.

Marek Fedor: Witajcie kochani bardzo serdecznie. Razem z Gosią mamy siódemkę dzieci, Przedstawimy je od najstarszego:: pierwsza jest Weronika, którą pozdrawiamy, bo nie jest akurat tu z nami w domu, dalej Michał, Rafał, Gabriel, Helena, Serafin, którego mamy w niebie, po Helenie – Daniel i Joanna, która ma roczek i już. Także jesteśmy taką polską dużą rodziną.

Adrianna Złoch: To jest niesamowita moc, Zaczęłam poznawanie was od teledysku, który nakręciliście wspólnie, rodzinnie, po amatorsku. Był to teledysk ewangelizacyjny, który zdobył niesamowitą popularność. Ja się całkowicie nie dziwę, ponieważ pomimo że nazywacie go amatorskim, był niesamowitym świadectwem was jako dużej, kochającej się, umuzykalnionej i zgranej rodziny. Ciekawię się, jaki jest w ogóle klucz was jako rodziców, jako przewodników tej niesamowitej ekipy? Przed waszym spotkaniem na żywo mówiliście, że czasami musicie sobie przypominać o tym, że jesteście niezwykli. Chciałam zapytać o tą jedność rodzinną, o tą jedność małżeńską, którą odkrywacie pewnie każdego dnia od nowa, więc pewnie i ta jedność w Bogu jest wam potrzebna do odnajdywania się co dnia. Mówiliście, że uwielbienie jest waszym stylem życia. Jak byście mogli nam ten wątek rozwinąć? Może niektórzy mają z tym trudność – czasem wieczorem w rachunku sumienia potrafią wielbić Boga za dziesięć jakichś rzeczy, które sobie bardzo mocno muszą przypominać, a wy chcecie, żeby uwielbienie było stylem życia. To jest piękna deklaracja. Co pod tym pojęciem się kryje w waszej rodzinie?

Marek Fedor: Ja za chwilkę przekażę też żonie mikrofon, żeby odpowiedziała na to pytanie. Natomiast jeszcze wrócę do nazwy The Fedor Family. Nazwa powstała tak naprawdę 14 marca, jak umieściliśmy w internecie naszą wersję kanapową utworu „Szybko raz dwa trzy”, bo nagrywaliśmy ją tutaj na kanapie, w naszym pokoju, gdzie teraz siedzimy. Tekst napisała Gosia. Jest to piosenka inspirowana postacią ze Starego Testamentu, Noem. W momencie, kiedy byliśmy zamknięci w domu, bo był już początek tej całej sytuacji związanej z kwarantanną i tym, że nie można było wychodzić, chcieliśmy jakoś dzieciom wyjaśnić tę całą sytuację i też być z nimi cały czas. Dobrym sposobem okazało się wspólne granie i śpiewanie, a więc tłumaczenie dzieciom poprzez piosenkę i sztukę zastanej rzeczywistości, i tak nagraliśmy piosenkę „Szybko raz dwa trzy”. A puszczając tę piosenkę w eter, stwierdziliśmy, że najłatwiej będzie szybko dać roboczą nazwę naszej rodzinie i tak powstało The Fedor Family.

Gosia Fedor: Odpowiadając na pytanie – uwielbienie stylem życia – staramy się w każdym dniu widzieć Boga, jak działa. Wiemy, że jesteśmy Jego ukochanymi dziećmi. Każdego dnia, jak się zbieramy na modlitwie, to dziękujemy Mu za to.

Marek Fedor: Ja chciałbym jeszcze wyjść z definicji uwielbienia, co to jest uwielbienie. Jeżeli wyjdziemy z tej definicji, to łatwiej będzie nam rozmawiać. Ja osobiście uważam, że uwielbieniem jest wszystkim tym, co czynimy. To, że opiekujemy się dziećmi, że się kochamy, że jesteśmy razem, że rozwijamy nasze talenty, że widzimy drugiego człowieka obok siebie. To są takie proste rzeczy, które moim zdaniem składają się na definicję uwielbienia, także uwielbienia Boga w drugim człowieku. To jest czasem bardzo trudne  w małżeństwie.

Adrianna Złoch: Powiedzcie mi czy jest jakaś wspólnota, do której należycie? Rodzina jest tą pierwszą wspólnotą, ale czy jest jedyną? Czy dzięki ewangelizacji przez muzykę odnajdujecie ducha formacyjnego w waszej rodzinie?

Marek Fedor: Jeżeli chodzi o naszą formację, to jest ona bardzo mocno związana z Kościołem. Droga, którą się formowaliśmy, była bardzo długa, dlatego że i Gosia, i ja jesteśmy po trzech stopniach Oazy, Ruchu Światło Życie.i To były podwaliny i fundament naszej formacji, który sobie chwalimy i który dla nas był bardzo dobry. Natomiast później były różne wspólnoty. Była Odnowa w Duchu Świętym, z którą jesteśmy związani do tej pory. Jeżeli chodzi o mnie, to był też zespół Mocni w Duchu, bo studiowałem akurat w Łodzi na Akademii Muzycznej, więc bardzo mocno związałem się z Jezuitami i z o. Józefem Kozłowskim, który też wywarł ogromny wpływ na moje widzenie Kościoła, widzenie wspólnot, posługę ludzi świeckich w kościele. A tak przy okazji pozdrawiam Mocnych w Duchu i całą Łódź. Tęsknimy za Wami bardzo.

Adrianna Złoch: Czyli ewangelizacja bardzo leży wam na sercu. Jest to coś, do czego się rwiecie. Sami zewangelizowaliście pół internetu swoim utworem, więc ciekawa jestem waszego spojrzenia na nową ewangelizację.

Marek Fedor: Jeżeli chodzi o ewangelizację, jest to niesamowite w naszym Kościele Jezusowym, w pojęciu szerokim, że jesteśmy wszyscy braćmi. Mam tu  na myśli też różne denominacje. Cieszymy się, że w Kościele mamy też pewną rolę do odegrania. Rola świeckich w Kościele jest bardzo ważna i my jako osoby świeckie możemy się aktywnie włączyć w działania Kościoła na różnej płaszczyźnie. My to chcemy robić poprzez sztukę, poprzez muzykę, dźwięk, bo lubimy to.

Gosia Fedor: Ja jeszcze chciałam powiedzieć, że my od dziewiętnastu lat mamy małe dzieci, i obserwuję, że dzieci chcą być w Kościele, a my chcemy pomóc im się w tym Kościele odnaleźć. Chcemy tworzyć przestrzeń, żeby dzieci mogły uwielbiać Boga razem z rodzicami, żeby to było wspólne, żeby mogły odkrywać w tym radość i żeby to służyło też scalaniu rodzin, bo to jest ważne. Tak jak mówiłaś, że rodzina jest tą podstawową wspólnotą i my to odkrywamy, Bóg nam daje taką łaskę, że gromadzi nas co wieczór, choć często to jest związane z pewnym trudem. Każdy ma swoje zajęcia, każdy ma obowiązki, dzieci mają lekcje, my mamy też pracę, a jednak staramy się, aby był ten święty czas, kiedy możemy razem się zebrać, możemy odczytać Słowo, słuchać tego, co mówi Bóg i modlić się, trwać przy Bogu. Ja co wieczór proszę Ducha Świętego, żeby mnie prowadził, bo przy takiej liczbie dzieci jest to dla mnie ogromne wyzwanie.

Marek Fedor: Modlimy się Słowem z dnia już kilka lat, więc definicja uwielbienia, według nas, to jest trzymanie się Słowa. Dlatego w piosence „Szybko raz dwa trzy” na końcu umieściliśmy taki komentarz: „WEJDŹ DO ARKI, CZYTAJ SŁOWO”, bo uważamy, że Słowo to jest najlepsza arka i jest pewne, że znajdziemy tam odpowiedź na wiele pytań. Więc definicja uwielbienia jest bardzo szeroka, jeżeli chodzi o nasze rozumienie. Jest to z jednej strony trzymanie się Słowa, Kościoła, wspólnoty, a z drugiej strony jest to codzienność, pranie, sprzątanie, jedzenie, praca, itd. Tak szeroko pojęta definicja uwielbienia bardzo nam odpowiada. Te wszystkie pieluchy, nieprzespane noce też.

Adrianna Złoch: Daliście tu wiele przykładów katechizacji, czyli motywujecie się wzajemnie swoimi talentami w rodzinie wraz z dziećmi muzycznie, szykujecie przestrzeń wiary dla innych rodzin. Chciałabym teraz więcej powiedzieć o waszym działaniu. Pierwszym krokiem waszego singla była amatorska wersja piosenki. Jednak pomyśleliście o tym wspólnie, aby zapracować nad jakością i żeby jednak wszystko nagrać od nowa, puścić dalej w świat, a nawet przetłumaczyć na język angielski. Interesuje mnie ta świadomość jakości, ponieważ jest taki stereotyp, że to, co katolickie, bywa kiczowate, nieciekawe, w  mało przystępnej formie. Jakie jest wasze podejście do jakości, gdy działa się jako ewangelizator czy jako rodzina, która posyła Słowo Pana w świat?

Marek Fedor: Z wykształcenia jestem muzykiem i lubię dobry dźwięk. Lubię dobrze wykonywać swoją pracę. Wracając do naszej piosenki „Szybko raz dwa trzy”, gdy umieściliśmy ją w internecie, bardzo wiele osób w komentarzach dawało nam znak, że to jest dobre, że im się to podoba, że chcą z nami śpiewać, że widzą w tym wartość, potrzebę bycia razem. Stwierdziliśmy więc, że podzielimy się tym w bardziej profesjonalny sposób. Wpadliśmy na pomysł, żeby zrobić teledysk na dobrym poziomie, czyli zdecydowaliśmy się wynająć osoby, które pomogą nam zrobić tak obraz i dźwięk, żeby to mogło iść dalej w świat. Żeby, jak mówimy w filmiku promującym tą całą akcję, Dobra Nowina eksplodowała na cały świat i żeby ta eksplozja była Boża. A Bóg stworzył wszystko pięknie i też chcieliśmy zrobić tę piosenkę dobrze. Widzimy, że jest w Kościele przestrzeń dla świeckich, by mogli się zaangażować i to robią, ale bardzo często bywa tak, jak mówisz, czyli „chwalmy Pana na spontana”, i jakby nie do końca dba się o to, by to było dobrej jakości.

Adrianna Złoch: I też wtedy nie jest tak odbierane przez osoby postronne, jak mogłoby być, gdyby było dobrze zrobione. Bo czasem nasza rodzina i bliscy dobrze odbiorą dzieło, wiedząc, że tam jest dużo modlitwy i serca, ale dalej to już nie idzie, ponieważ tej jakości brak. Myślę, że to trzeba podkreślić. Jednak dobra jakość to też pieniądze. Przechodzę do tego tematu.

Marek Fedor: Tak, zatrudniliśmy do naszego projektu profesjonalistów, Michała Bernardyna, który zajął się obrazem. Nasz dom na jeden dzień stał się studiem filmowym, stał się studiem nagrań. Zatrudniliśmy też Rafała Czarnackiego i nagraliśmy profesjonalnie wokal w studio. Reszta była robiona już on-line, gdy restrykcje stawały się coraz większe. Na portalu Katolikwspiera.pl uruchomiliśmy zbiórkę na to dzieło, żebyśmy wszyscy mogli być współtwórcami. Jeżeli ktoś z Was chciałby pomóc i zostać współtwórcą tego dzieła, to na tym portalu pod linkiem Szybko-1-2-3 można wesprzeć nasze dzieło. To bardzo fajnie wpisuje się w uwielbienie i działanie w Kościele. Jesteśmy bardzo wdzięczni za to, że mogliśmy w taki sposób zebrać potrzebne fundusze. Jesteśmy w połowie tej zbiórki, i wierzymy że będzie 100%. Chcemy to zrobić dobrze, nie poddajemy się, dlatego że Bóg jest tego godzien.

Adrianna Złoch: Pierwszy teledysk, jaki był udostępniony, miał 200 tys. odsłon, rozumiem że samo się to stało.

Marek Fedor: To jest tak, że jak ludziom się coś podoba, to idzie to dalej w świat, to znaczy że to jest dobre i potrzebne. Taka sytuacja nas motywuje do tego, żeby robić inne rzeczy, żeby działać w tej dziedzinie. Chcemy te dary, które mamy, wykorzystywać i nimi się dzielić. Jednak żeby to zrobić dobrze, potrzebujemy pomocy drugiego człowieka i stąd też ta zbiórka,.Chcemy tworzyć w profesjonalny sposób.

Adrianna Złoch: Od prezentacji tego profesjonalnego nagrania minęły dwa tygodnie i tu też jest ponad 16 tys. osób. W jaki sposób staracie się o to, żeby to dzieło było przez ludzi odnajdowane? W jaki sposób można sobie pomagać wzajemnie w informowaniu ludzi o naszych dziełach? Jak wy to robiliście?

Marek Fedor: Jedną rzeczą jest to, że działaliśmy w grupie  – czyli ludzi z rodziny, przyjaciół. Mówi się na to zasięg organiczny, czyli taki, do którego mamy jakiś dostęp. Ale umieszczając na mediach społecznościowych ten utwór, pojawiły się też osoby, które  zauważyły naszą pracę i  zaprosiły nas do tego, aby o tym opowiedzieć. I to jest drugi sposób. A trzeci to jest taki, że sami szukaliśmy, wysyłając informacje do mediów, rozgłośni radiowych czy ludzi, którzy byliby tym zainteresowani. To są nasze sposoby, ale nie wiemy jeszcze o wszystkich.

Adrianna Złoch: Zapraszamy też wszystkich, żeby odezwać się do The Fedor Family, żeby na swoich blogach pomóc w promowaniu tego dzieła ewangelizacyjnego. Właśnie ta współpraca, networking między katolikami pomaga w tym, żeby docierać dalej i więcej działać. Ten teledysk, który miał 200 tys. wyświetleń, miał niesamowitą wartość. Bardzo ujęło mnie to świadectwo. Czy to was nie zachęca do tego, aby ewangelizować waszą rodziną? Różnie to ludzie dzisiaj robią. Prowadzą instagramy, facebooki swoich rodzin, pokazują trochę swojego życia, rodzice z dziećmi niepełnosprawnymi próbują pomagać sobie w swoich inicjatywach, aktywizując się online.

Gosia Fedor: Cieszymy się, że ta kanapa, na której powstał ten teledysk, to jest właśnie to miejsce, w którym my się zawsze modlimy. To właściwie była chwila, gdy zrodził się pomysł, że zaśpiewamy  i nagramy naszą piosenkę. Bo tak naprawdę, ta piosenka powstała kilka lat wcześniej, umieliśmy ją zagrać i zaśpiewać.

Adrianna Złoch: A efektem ubocznym tego było niesamowite umocnienie innych rodzin, pokazanie, że można. To, że dzieci tak pięknie grają na instrumentach, to są lata pracy rodziców tych dzieci, więc to jest samo przez się niesamowitym świadectwem. Dziękuję, że chcieliście się podzielić i uchylić rąbka tajemnicy, jak wyglądała postprodukcja tego waszego dzieła. Zachęcam wszystkich do tego, aby pomagać sobie nawzajem w projektach ewangelizacyjnych. Odezwijcie się czasem do kogoś: „hej mam bloga, może zrobimy jakiś wywiad”. To mi bardzo mocno przyświeca, że często ja się odzywam pierwsza, bo my często w takiej pokorze martwimy, że nie chcielibyśmy komuś zawracać głowy. Chcę zachęcać też wielkie kanały, które są ewangelizacyjne, do tego żeby otwierać swoje podwoje. Wszystkim udostępnimy link do Waszej zbiórki, bo teledysk ma być przetłumaczony na język angielski, do tego potrzebne są fundusze, więc proszę i apeluję w imieniu The Fedor Family i Katolickiego Networkingu, żebyśmy się wspierali. Marku i Gosiu, powiedzcie coś nam na zakończenie.

Marek Fedor: Jak wspomniałem na początku poznaliśmy się na formacji oazowej, razem z Gosią jesteśmy animatorami muzycznymi, wykształconymi. Gosia bardzo dobrze gra na gitarze i bardzo dobrze śpiewa i myślę, że to jest owoc pewnego ziarna, które nasi rodzice złożyli w nas. My składamy je w nasze dzieci i jak najbardziej chcemy dać dobro, chcemy przekazać to dalej. Kształcimy się w tym kierunku, wzmacniamy siebie i dzieci i myślę, że to jest dobry sposób na ewangelizację. Postawa konsekwencji w zdobywaniu wykształcenia jest potrzebna po to, żeby wszystko, co robimy, było dobre. Chciałem też dodać, że mamy nagrody dla tych, którzy nas wspierają, bo się zrobiły dwa obozy. Jedni lubią wersję kanapową, drudzy wersję młodzieżową, a jest jeszcze trzecia i to będzie nagroda dla osób, które nas będą wspierać finansowo, bo potrzebujemy środków, żeby dokończyć to dzieło. Ta trzecia wersja chyba połączy te dwa obozy w jedno.

Adrianna Złoch: Chciałabym pożegnać utworem „Szybko raz dwa trzy”. Niech Pan jest między nami, niech wszystko dzieje się w Jego imię i na Jego chwałę, żeby moc Zmartwychwstałego wzrastała w naszych sercach.

Gosia i Marek Fedor: Amen!

Basia Wnuk

Basia Wnuk

transkrybentka wywiadu

Na co dzień graficzka i śpiewająca blogerka. Pomaga wolontaryjnie w transkrypcjach wywiadów dla Katolickiego Networkingu (dziękujemy Basiu!).