Adrianna Złoch (Katolicki Networking): Dzisiaj na grupie Katolicki Networking rozmawiamy na temat dotyczący zarówno osób, które są w małżeństwie, jak i też tych, które się do małżeństwa przygotowują. Przedstawiam Wam dwoje wspaniałych ludzi, Pawła i Beatę, którzy opowiedzą nam o swojej inicjatywie Tempdrop Polska. Porozmawiamy też o tym, co robią, o wsparciu, jakie oferują w planowaniu rodzicielstwa i dbaniu o pożycie małżeńskie. Pawle i Beato, cieszymy się, że z takim poważnym tematem przychodzicie do nas. Chciałabym wspomnieć, że Paweł jest prawą ręką portalu Katolicki Networking. To on tworzy naszą stronę, żeby wszystko funkcjonowało bez zarzutu. Jest niezastąpionym wsparciem informatycznym.

Paweł: Bardzo dziękujemy za zaproszenie. Jesteśmy dystrybutorami Tempdrop w Polsce. Zajmujemy się jego sprzedażą i prowadzimy też stronę zaplanujrodzine.pl, na której staramy się pisać o metodach naturalnego planowania rodziny. Chcemy stworzyć takie miejsce w sieci, w którym użytkownik w przystępny sposób otrzyma wiedzę o każdej metodzie planowania poczęcia, czy to metodzie Rötzera, czy angielskiej, czy LMM. My naszą przygodę z NPR-em zaczęliśmy już dość dawno. I zdarzało się tak, że gdy trafiliśmy na super nauczyciela, to rosły nam skrzydła, a jak pojawiały się problemy, to jakoś tak chciało się odłożyć te metody. Bo jest, jak powiedziałaś Ado – styl życia, polegający na obserwacji i poznaniu siebie nie jest łatwy. Łatwe rzeczy są dostępne od razu i za pieniądze, ale nie są one zdrowe ani dla nas, ani dla naszego związku. Więc albo wybieramy związek i poznawanie siebie, co wiąże się z trudem, albo idziemy na skróty. Wiadomo, że my katolicy mamy iść pod prąd, bo tylko zdrowe ryby płyną pod prąd. Nie możemy iść na łatwiznę. I my pomagamy ten trud podjąć i cieszyć się owocami zdrowego związku. Zachęcamy wszystkich do odwiedzenia naszej strony zaplanujrodzine.pl. Znajdziecie nas także na Katolickim Networkingu.

Adrianna Złoch (Katolicki Networking): Kiedy sięgnęliście po te naturalne metody, czy to było jeszcze w narzeczeństwie czy już w małżeństwie?

Beata: Jeżeli chodzi o nasze narzeczeństwo, to bym powiedziała, że zostaliśmy do metod NPR zniechęceni na kursie przedmałżeńskim. Wcześniej o takich metodach słyszeliśmy, ale dokładnie tego tematu nie zgłębialiśmy. Szliśmy na łatwiznę, nie chodziło nam o tak dogłębne poznanie siebie. Narzeczeństwo było tym momentem, kiedy większość ludzi z naszego otoczenia pierwszy raz spotykała się z metodami NPR właśnie podczas nauk przedmałżeńskich. My byliśmy bardzo mocno zniechęceni z dwóch powodów. Po pierwsze, podeszliśmy na luzie do notowania wyników obserwacji, chociaż kilka kart wykonaliśmy i wiedzieliśmy mniej więcej, o co w tym wszystkim chodzi. Po drugie, sposób przekazania nam wiedzy na temat planowania rodziny był dość kiepski. Nie chcemy mówić, że wina leżała jedynie po stronie prowadzących. Po latach stwierdzamy, że to również my nie byliśmy do końca świadomi i otwarci na ich słowa.

Paweł: Nie byliśmy też specjalnie nimi zainteresowani, bo zdecydowaliśmy, że po ślubie nie będziemy dokładnie planować, kiedy ma się pojawić nasze dziecko. Byliśmy otwarci na nowe życie w każdym momencie.

Beata: Nie mieliśmy też problemów z zajściem w ciążę. Mamy wiele takich klientek, które stosują Tempdrop jako pomoc w poczęciu dziecka. U nas natomiast metody NPR, tak jak myślę, że dla wielu małżeństw, służą do tego, by odłożyć poczęcie. Kiedyś myślałam, gdzie jest to działanie Ducha Świętego w naszym życiu? Właśnie w tym, że stosując NPR, nawet nie do końca świadomie, nigdy nie zdecydowaliśmy się na taką „łatwiznę” jak antykoncepcja hormonalna. I po latach dyskusji z różnymi kobietami, stwierdziłam, że to jest właśnie to działanie Ducha Świętego – że bałam się przez lata narażać swoje ogólne zdrowie, aby zapobiec ciąży. Czuję, że w ten sposób właśnie dbam o zdrowie małżeństwa – za pomocą metod naturalnych.

Adrianna Złoch: Pawle, chciałam ciebie zapytać, jaki jest dar NPR-u dla męża?

Paweł: Ja zawsze odpowiadam z humorem na tego typu pytania zadawane mi przez mężczyzn. Jak wiesz, w której fazie cyklu jest twoja żona, to wiesz też, czy możesz sobie kupić nowy motocykl. Bo jeżeli jest ona w pierwszej fazie, to szansa na pojazd jest duża. Natomiast jak żona znajduje się w trzeciej fazie, to lepiej nie podchodzić i nie pytać. Lepiej poczekać z tym tydzień i wtedy możliwe, że odpowiedź będzie korzystniejsza.

Beata: To już duża wiedza o swojej żonie, zdecydowanie. W pierwszej fazie potrafi ona wybaczać (śmiech).

Paweł: Na którychś rekolekcjach ktoś powiedział, żeby założyć sobie w głowie, że moja żona nie robi mi na złość, że jeżeli działa nie po mojej myśli, to nie dlatego, żeby mnie zdenerwować. Właśnie to jest zrozumienie zmienności kobiety, jej ciała i hormonów, które po prostu się nie są stałe.

Adrianna Złoch: Czyli podkreślasz wartość obserwacji cyklu w codzienności?

Paweł: Tak. A druga rzecz, chyba ważniejsza, to jest zdrowie. Jesteśmy po to ze sobą, żeby dbać o siebie. Jeżeli dowiedziałbym się, że leki, jakie brała moja żona, spowodowały jakieś niepotrzebne lub złe skutki uboczne, to czułbym się za to współodpowiedzialny.

Adrianna Złoch: A dla Ciebie Beato, jaki jest dar NPR dla żony? Jak Ty widzisz stosowanie naturalnych metod rozpoznawania płodności, planowania rodziny?

Beata: Zyskuję dzięki temu relację. To jest bardzo ważne, że mąż chce wiedzieć, co się ze mną dzieje i w jakiej fazie cyklu jestem. To on analizuje notatki. Ja jestem humanistką, cyfry do mnie nie przemawiają, a do męża zdecydowanie tak. Zatem NPR to relacja. Ja czuję się bezpieczna. Gdy staraliśmy się o trzecie dziecko, to wiedzieliśmy o tym oboje. Podobnie w sytuacji, jak chcieliśmy odłożyć poczęcie. Dzięki NPR wiemy, co jest naszym wspólnym celem. To jest też prawda między nami – to jest ten dar.

Adrianna Złoch:: Powiedzieliśmy o jednej stronie medalu, a jest i druga – trud podjęcia metod NPR. Jakie frustracje czy trudy rodzi NPR? Z jakimi problemami przychodzą do Was pary?

Paweł: Trudności są zależne od małżeństw. Jeżeli ktoś chce zacząć, to może to zrobić. To nie kosztuje nas majątku. Najczęściej spotykamy się z problemem zbierania danych. Sami to przeżyliśmy, kilkakrotnie podchodziliśmy do tego. Przy NPR trzeba się budzić regularnie, a dziś trudno o regularny tryb życia, tym bardziej, że ja mam tryb sowy, a Beata z kolei wstaje rano. Do tego trzeba systematyczności.

Beata: I to jest największa trudność. Nie żyjemy w kulturze, która hartuje naszego ducha. Dzieje się wręcz przeciwnie, chcemy od razu mieć gotowy wynik. Na to naprawdę trzeba czasu. Staramy się przekonywać, że ta systematyczna praca bardzo się opłaca. My sami byliśmy parą, która podzielała pogląd, że poranny pomiar temperatury jest wielką trudnością. Nie zawsze pamiętałam o tym, aby zmierzyć temperaturę tuż po przebudzeniu. Nie mogłam skojarzyć porannego budzika z temperaturą. Zazwyczaj od razu wstawałam i szłam do toalety, i tam przypominałam sobie, co miałam zrobić. Kiedy teraz rozmawiamy z nauczycielami NPR, to ich zdaniem, pomiar temperatury jest najprostszą daną do cyklu , jaką możemy uzyskać. Jednak jak już się pojawiły dzieci, to mierzenie temperatury naprawdę zaczęło sprawiać problemy.

Paweł: W momencie kiedy dowiedzieliśmy się o Tempdrop, był on wtedy dostępny jedynie w Izraelu. Nigdzie nie mogliśmy go kupić. Rozmawialiśmy z Michaelem, który wymyślił to urządzenie i mówiliśmy, że chcemy je stosować dla wygody. On wtedy powiedział: „Poczekaj, aż ci się urodzi syn, to zobaczysz, jak ci się przyda Tempdrop”. I rzeczywiście. Często rozmawiamy z mamami, które stanęły przed tym samym kłopotem, co my – jest małe dziecko, budzi się w nocy i jak mu wytłumaczyć, że mama ma leżeć, bo musi zmierzyć temperaturę o 5:55. A bywa też tak, że kobieta wstanie o tej 5:55, żeby zmierzyć sobie temperaturę, a tu nagle dziecko zaczyna płakać. I zrozumiałym jest przecież, że nie będzie mierzyć temperatury, tylko pobiegnie do dziecka. Natomiast z Tempdrop mamy wszystko zrobione i zmierzone bez pilnowania czasu.

Adrianna Złoch (Katolicki Networking): Powiedzcie, w jaki sposób Tempdrop może pomóc nam przy takich sytuacjach jak karmienie piersią, w chwilach po porodzie, w momentach w których niełatwo ogarnąć tą metodę.

Paweł: Tempdrop jest urządzeniem, które zakładamy na noc. Jest to opaska na ramię, wyposażona w serię czujników – czujnik temperatury, czujnik temperatury obudowy i czujnik ruchu. Dzięki tym czujnikom jest w stanie wyznaczyć nam temperaturę, biorąc pod uwagę całą noc, czyli nie jest ważne, o której się kładziemy spać i wstajemy, bo on dobrze wie, czy my śpimy. W momencie kiedy zaczynamy się ruszać, to Tempdrop nie bierze tej temperatury pod uwagę. Bierzemy dziecko, wstajemy, to ta temperatura nie będzie brana pod uwagę. Jeśli śpimy wystarczająco długo i on znajdzie okienko do pomiaru, to wtedy ta temperatura zostanie wyświetlona w aplikacji. Zakładamy opaskę na noc i zdejmujemy o dowolnej godzinie rano.

Beata: Na początku przy Stasiu mi się wydawało, że ja w ogóle nie sypiam. Okazało się, że rzeczywiście trzykrotnie tego pomiaru mi zabrakło. Były to ciężkie noce, ale wszystkie inne pomiary miałam. Gdzieś tu widziałam komentarz, po co my tę temperaturę mierzymy od razu po porodzie. Po to, żeby sprawdzić ten pierwszy cykl, a pamiętajmy, że cykl po urodzeniu dziecka może ulec zmianom.

Paweł: Zapraszamy Was, żebyście przeczytali recenzje na zaplanujrodzine.pl. Na kanale YouTube możecie obejrzeć nasze live’y z nauczycielami NPR, którzy omawiają metody. Sam Tempdrop jest urządzeniem, nie zastąpi nam świadomości własnego ciała. To my musimy wiedzieć, jak ono działa, jak reaguje na różne czynniki. Tempdrop radzi sobie z zachwianiami temperatury, potrafi to wygładzić. Jeśli będziemy wiedzieć, że mieliśmy trudny dzień, poszliśmy spać na cztery godziny i mieliśmy koszmary, to wiadomo, że temperatura będzie zaburzona. Trzeba do tego podchodzić świadomie i z wiedzą.

Beata: Pojawiło się pytanie, czy Tempdrop pomaga przy obserwacji w trakcie karmienia piersią. Mi cykl po każdym dziecku wracał bardzo wcześnie. Nasze koleżanki, które współpracują z nami – Eliza Czeremcha nauczycielka metody Rotzera i Joanna Grabowska nauczycielka metody LMM – mówiły o obserwacjach po porodzie. Na naszej stronie są live’y o tym, jak podczas karmienia piersią się obserwować i na co przede wszystkim zwracać uwagę. Tempdrop jest ułatwiającym życie termometrem, ale jest to część metody planowania rodziny. Myślę, że naszym największym błędem było pobieżne, a nie rzetelne nauczenie się metody. Nauczycielki zwracały na to uwagę, aby mieć jak największą wiedzę i stosować jedną metodę, a nie kilka.

Adrianna Złoch: Chciałabym zapytać o Waszą grupę Tempdrop Polska, żeby inni mogli więcej się o niej dowiedzieć.

Paweł: Bardzo mocno mnie kiedyś urzekło to, że wokół urządzenia Tempdrop buduje się społeczność ludzi. Rozmawiałem z wieloma firmami, przedstawicielami innych takich podobnych urządzeń, ale Tempdrop urzekł mnie właśnie ze względu na to, że buduje grupę wsparcia. Na grupie ogólnoświatowej Tempdrop jak się pojawi post, że urodziło się dziecko, to wszyscy świętują. Sam szef firmy, Michael, na tej grupie się udziela. My zrobiliśmy grupę Tempdrop Polska i wszyscy są zaproszeni, do tego, aby do niej dołączyć. Chcemy promować NPR, chcemy, żeby to było miejsce, gdzie jedna osoba znajdzie informację o innych, różnych metodach. Metod w Polsce mamy co najmniej cztery, zaś to kobieta wybiera, która jej najbardziej odpowiada. Nasi nauczyciele NPR są otwarci, aby pomagać naszym użytkowniczkom i bardzo im za to dziękujemy.

Adrianna Złoch: Chciałabym nawiązać tu do aspektu duchowego – jakie miejsce według Waszej opinii i według Waszego doświadczenia ma NPR i jak to się ma do przykazań Bożych? NPR może być przecież ekologiczną antykoncepcją.

Beata: Staramy się, aby Bóg był u nas na pierwszym miejscu. Dla nas stosowanie tych metod było w kontekście wiary pierwszorzędne. Na początku tak jeszcze nie do końca świadome i nie do końca wiedzieliśmy, jakie przyniesie to pozytywne skutki na przyszłość. Zawsze jest moment nawrócenia, jeśli do tej pory żyliśmy religią naszych rodziców, a potem otwierają się nasze serca i słyszymy wszystko to, co znane, ale w nowy sposób, to w końcu trafia to na dobry grunt. My na początku tej drogi NPR kojarzyliśmy z Kościołem. Staraliśmy się stosować jakąś metodę, ale niestety nieumiejętnie. Nie do końca stosowaliśmy jedną konkretną, trochę lawirując, a jeszcze mieliśmy duże problemy z pomiarem. Pomiędzy 2 a 3 dzieckiem zainteresowaliśmy się już bardzo konkretną metodą, a Paweł dodatkowo poszukiwał sposobu na pomiary temperatury, który odnalazł, kiedy już byłam w ciąży z trzecim dzieckiem. A co do kontekstu ekologicznego, wydaje nam się, że to urządzenie ma duży potencjał w tej dziedzinie.

Adrianna Złoch: Czy jesteście jedynymi dystrybutorami w Polsce? Jakie są Wasze miejsca w sieci, aby pokierować osoby szukające?

Paweł: Jesteśmy wyłącznym dystrybutorem Tempdrop w Polsce. Jest to produkt niszowy, zgodziliśmy się na warunki bardzo niehandlowe dla nas, ale wiedzieliśmy, że pomoże to wielu osobom i chcieliśmy poznać wspaniałych ludzi. I tak jest. Spotkaliśmy masę fantastycznych osób, które mówią, że relacje małżeńskie się poprawiły. I to dla nas największa radość. Tempdrop można znaleźć na stronie zaplanujrodzine.pl – tam jest nasz sklep internetowy i możliwość kupna urządzenia w Polsce. Nie mamy sklepu stacjonarnego. Robimy to poza godzinami naszej pracy. Mamy natomiast duże wsparcie od Supportu Tempdrop i reklamacje, kiedy coś się zepsuje, są rozpatrywane bardzo szybko, w dwa, trzy dni.

Adrianna Złoch: Dziękujemy Wam, że pokazaliście szerokie spektrum tego urządzenia i sprowadziliście je do Polski. Tak jak mówiliście, nie jest to opłacalne dla Was, więc Wasz wkład w rozpowszechnianiu metod planowania rodziny jest bardzo duży. Bardzo dziękujemy i zachęcamy wszystkich do tego, aby zapoznać się z tym urządzeniem.

Paweł i Beata: Dziękujemy.

Basia Wnuk

Basia Wnuk

transkrybentka wywiadu

Na co dzień graficzka i śpiewająca blogerka. Pomaga wolontaryjnie w transkrypcjach wywiadów dla Katolickiego Networkingu (dziękujemy Basiu!).

Iwona Zduniak

Iwona Zduniak

redakcja wywiadu

Kreatywny nauczyciel języka angielskiego, polskiego i muzyki. Autorka bajek dla dzieci. Copywriter z pasją. Żona cudownego męża i mama żywiołowych chłopców.