Pola Sobczyk

Pola Sobczyk

Prowadzę Brandassist, czyli Agencję Wirtualnych Asystentek wraz z doradztwem dla biznesu, Brandassist Academy – szkolenia i konsultacje dla osób pracujących zdalnie i projekt Rajskie Życie, poprzez który łączę życie biznesowe z duchowym.

Pomagam przedsiębiorcom, którzy poszukują efektywnych rąk i kreatywnych głów do pracy (oferując usługi: wirtualnej asysty, konsultacji, szkoleń, tworzenia grafik, stron i sklepów www… ), oraz osobom, które chciałyby zostać WA lub potrzebują podszkolić swoje umiejętności (oferując pakiety szkoleń ze specjalistami). Rajskie Życie to moja odpowiedź na zlaicyzowanie przestrzeni biznesowej. Jest ciągle projektem raczkującym. Zapraszam na: kanały na YouTube: BrandAssist, Rajskie Życie 

instagram: @pola_sobczyk

Pan Bóg dał mi wiele razy dowód o swoim istnieniu. Miałam dwa kluczowe momenty. Kiedy miałam około 16 lat, po pielgrzymce, do której ówcześnie zmusiła mnie moja mama, w nocy miałam ogromne pragnienie świętości w sercu. Jednak szybko przekalkulowałam w swojej głowie, że jest mi to kompletnie niepotrzebne w życiu, a świętość kojarzyła się mi z nudą i odosobnieniem. Dosłownie powiedziałam wtedy na głos Panu Bogu, że Go nie chce. Po tamtym wydarzeniu moje życie było totalną decyzyjną pomyłką i huśtawką emocjonalną. Dzisiaj czasami trudno uwierzyć mi samej, że przeżyłam tyle różnych „przygód”, poznałam tak przeróżnych ludzi, kraje, religie, nastawienia do życia. Miałam w sercu zawsze myśl o tym, że Bóg jest. Do Kościoła jednak chodziłam od czasu do czasu „dla świętego spokoju”. Przemiana nastąpiła gdy umierał mój dziadek, a ja przyglądałam się, jak rodzina odpychała jakikolwiek obowiązek w opiece nad nim. Jedynymi osobami byli moi rodzice i babcia. Wtedy to pierwszy raz od tych lat uklękłam z różańcem, z Fatimy, aby poprosić Pana Boga o pomoc dla mojej mamy. Przez 14 dni codziennie przed snem odmawiałam wraz z YouTube modlitwę (ponieważ nie umiałam sama) różańcową, zastanawiając się nad historią Jezusa. W międzyczasie zaczęłam interesować się kanałem, z którego odmawiałam różaniec, a był to o. Adam Szustak. Po 14 dniach dziadek umarł, a j na pogrzebie zobaczyłam w trumnie człowieka, który nie ma ze sobą niczego. Chyba to był moment kiedy postanowiłam zmienić swoje życie i otworzyć się na łaskę Pana Boga. Jestem wdzięczna Panu Bogu za ten dar. W sercu noszę też Maryję i św. ojca M.M.Kolbego, ale to już inna historia:)
Świadectwo

Rozwiązałam długoletnią umowę z klientem, kiedy zorientowałam się, że przepisuje środki wczesnoporonne. Klient był z tych, którzy przynoszą konkretnie pieniądze do firmy. Ponadto był bardzo miłym człowiekiem. Można by rzec, że był dla nas finansowym filarem. Na samym początku spotkałam się z zupełnym niezrozumieniem, jednak udało się wynegocjować korzystne warunki, szczególnie dla Klienta, aby rozstać się w pokoju. Udało nam się załagodzić sytuację, gdyż pomogłam klientowi znaleźć nowy zespół asystentek i bezkolizyjne wdrożyłam je w obowiązki. W zamian za tę pomoc klient obiecał zostawić sprawę w spokoju.
Jednak krótko po zakończeniu współpracy, klient zaczął wystawiać niepochlebne opinie na temat BrandAssist, gdzie tylko miał możliwość. Było mi ciężko, jednak czas pokazał, że to był dobra decyzja. W tamtym czasie oddałam tego człowieka Panu Bogu, a Jemu samemu powiedziałam, że jeśli ma to pogrążyć firmę, to zamknę wszystko bez mrugnięcia okiem. Niedługo po tym zyskałam większą ilość klientów, z którymi współpraca układa się o niebo lepiej, a moje przychody z tych współprac wzrosły o 50% w porównaniu do czasów, gdy pracowałam z klientem, o którym mowa. Pan Bóg pobłogosławił moją odważną decyzję, choć w momencie jej podjęcia bałam się o płynność finansową firmy i nie była to dla mnie łatwa decyzja, wiedząc, że od niej zależy los kilkunastu osób, którym daję pracę.

Na rozstaju dróg

Jak znajdziesz tę osobę?