Adrianna Złoch (Katolicki Networking):
W skrócie na początku przedstaw swoją inicjatywę.

Kasia Olejniczak:  Nazwa mojej inicjatywy jest związana z motylami – robię naszyjniki, biżuterię, kolczyki z naturalnych kokonów jedwabnika. Jedwabnik w takim kokonie się przepoczwarza i później opuszcza ten kokon, jest pięknym motylem, może żyć swobodnie. Ten jedwabny kokon wykorzystuję do tworzenia biżuterii. Mam także drugą inicjatywę- jestem jej współautorką, jest to inicjatywa czterech kobiet. Zaczęło się od tego, że siebie nawzajem wspierałyśmy, rozwijałyśmy się i ten rozwój nas zmotywował do tego, żeby wyjść dalej. Tak dużo nawzajem od siebie otrzymałyśmy, że stwierdziłyśmy że nie możemy tego zatrzymać tylko dla siebie. Dlatego wyszłyśmy z otwartą inicjatywą do wszystkich kobiet i to jest Lokalna Grupa Mocny w Pruszczu Gdańskim. Wszystko się tak naprawdę zaczęło od wyzwania, do którego zaprosiła nas Agnieszka Pieniążek, która też jest na grupie Katolicki Networking, i to ona powiedziała w jednym z darmowych wyzwań: „Musisz mieć swoją Grupę Mocy” i to się od jej zdania tak naprawdę zaczęło.

Adrianna Złoch: Dlaczego ta przyjaźń kobiet, ta moc kobiet jest taka inna, taka ważna i cenna do dołączenia jej do przyjaźni z Mężem, do przyjaźni z Bogiem. Czy odkrywasz w niej coś co wypełnia braki w tamtych relacjach?

Kasia Olejniczak: Nasze spotkania Grupy Mocy pozwalają spojrzeć na samą siebie oczami drugiej kobiety, oczami zewnętrznymi. Ale też pozwalają spróbować popatrzeć na siebie tak, jak Bóg może na mnie patrzeć. Ponieważ często my, szczególnie myślę kobiety w Polsce, mamy kult matki Polki – zapracowanej, niedbającej o siebie, ciągle myślącej o innych, a nie o sobie. Jednak nie jesteśmy w stanie wspierać dzieci, współmałżonka jeżeli same nie mamy naładowanego swojego akumulatora, jak to mówi Agnieszka Pieniążek „kiedy mamy pusty kubeczek”. My musimy też pomyśleć o tym, żeby mieć zasoby do tego, żeby być źródłem wsparcia dla swojej rodziny. My w czwórkę wszystkie jesteśmy matkami wielodzietnymi, jedna z nas ma piątkę, pozostałe po czwórkę dzieci. Potrzebowałyśmy spotykać się przez cały rok raz w miesiącu z takiej potrzeby serca, żeby przyjść, porozmawiać co u nas słychać, jakie mamy kłopoty, jakie mamy przeciwności losu, i jak to widzą moje koleżanki, przyjaciółki. One widziały zawsze coś więcej niż ja, zawsze były w stanie narzucić mi jakąś nową perspektywę, i nagle okazywało się, że ja jestem w takim kanale myślowym, wyrytym w jakichś koleinach, z których nie jestem w stanie wyjść. Dopiero one mówią: „Ale słuchaj, nie musisz tego interpretować tak i tak, to ma jeszcze dziesięć innych interpretacji”. One otwierały mi nowe możliwości interpretacji rzeczywistości, nagle okazywało się że ta rzeczywistość nie jest wcale taka przytłaczająca, taka ciężka, okazywało się że to jest wszystko do zaakceptowania. W momencie kiedy ja zaczynałam to akceptować, okazywało się że to wszystko nie jest takie ciężkie.

Adrianna Złoch: Często spotkania kobiet kojarzą się z plotkami, z obgadywaniem, z namawianiem do zrywania relacji, do tego żeby likwidować trudności czasami po trupach, a właśnie tak nie jest i ty to udowadniasz swoją Grupą. Chciałabym zapytać Ciebie o tą drugą stronę, czy tylko tak możemy kojarzyć kobiece plotkowanie, czy może być jednak tego piękna wartość.

Kasia Olejniczak:  Wszystkie cztery jesteśmy wierzącymi osobami i jest to fundament, który nas scala. Mamy te same wartości i nikomu ani nie proponujemy rozwodów, ani żadnych takich drastycznych rozwiązań, wręcz przeciwnie – raczej zachęcamy do tego, żeby spróbować nabrać innej perspektywy, spróbować odpuścić na początek i zadbać o siebie.

Adrianna Złoch: Myślę, że bardzo ważne jest to, co mówisz. Oznacza to, że kiedy szukamy jako kobiety takich miejsc, w których chciałybyśmy się wesprzeć, naprawdę bardzo istotne jest to, żebyśmy spojrzały kto jest twórcą inicjatywy. Nie chodzi o to, że chcemy marginalizować osoby o innych wyborach czy o innych światopoglądach, chodzi o to żebyśmy się gromadziły w środowiskach, które będą wspierały nasze wątpliwości według wartości, które same wyznajemy. Wasza nazwa nie mówi tego, że Chrystus jest dla was ważny i że znajdziemy jego etykę wśród was, ale dzięki temu że wiemy kim jesteście – wiemy że nasze wartości nie będą skrzywdzone. Skoro poruszyłyśmy temat naszych wartości chciałam zapytać Ciebie o to w jaki sposób ogniska domowe kształtują się wśród kobiet, z którymi się spotykasz. Opieramy się na nauce Chrystusa, ale też każdy ma inną wrażliwość serca, inne dary, łaski, nasze serce pewne rzeczy inaczej akcentuje niż u kogoś innego, tacy jesteśmy. Ciekawi mnie jakie zauważasz tendencje pod kątem patriarchatu, matriarchatu, a może równości. Może jest różnie, ale ciekawi mnie jakie jest Twoje doświadczenie.

Kasia Olejniczak:  Zanim jeszcze odpowiem na Twoje pytanie to tylko powiem, że nasza inicjatywa jest otwarta na wszystkich, i na wierzących, i na niewierzących. Dlatego nie narzucamy swoich wartości, bardziej to jest taka grupa samopomocy, więc każdy kto przyjdzie bez względu na to jakiego jest wyznania uzyska wsparcie wśród nas. I naszą siłą nie jest mówienie co ma każdy z nas robić, naszą siłą jest to, że ja mówię jak ja przeżywam moje życie, moje małżeństwo, moją rodzinę, moją codzienność. Tak naprawdę z tego czerpiemy, że ja słucham jakie jest doświadczenie innych kobiet, a one słuchają jakie jest moje doświadczenie. I to co u mnie działa, wcale nie musi zadziałać u innych kobiet, one wezmą sobie z tego co ja mówię, z mojego doświadczenia, to co będzie im potrzebne. I tak naprawdę budowanie patriarchatu czy matriarchatu jest drugorzędne do tego, co tak naprawdę sami tworzymy. Taką relację jaką ja tworzę z moim mężem, ona jest jedyna w swoim rodzaju i nikt tej relacji nie jest w stanie powielić w swoim związku. Jeżeli komuś jest wygodnie w innym układzie, to znaczy że to jest dla niego w tym momencie najlepsze. Nie mogę powiedzieć komuś, że źle robi, bo mąż myje naczynia, a to żona powinna myć naczynia. To nie o to chodzi. Jak ja się z moim mężem umówię, że ja myję naczynia to znaczy, że to jest najlepsze rozwiązanie dla nas jakie mamy (śmiech). A z kolei mój mąż robi bardzo dobrą drożdżówkę (śmiech).

Adrianna Złoch: Właśnie, jakiś czas temu z siostrą Benedyktą z bloga „Zakonnica bez przebrania” rozmawiałyśmy o braterstwie, o tym że jako katolicy czasami zapominamy o tym, że brat jest w każdym człowieku i mamy to braterstwo okazywać każdemu człowiekowi, właśnie to wsparcie jakie jest w waszej Lokalnej grupie kobiet. Tak ważne jest takie posługiwanie Chrystusowe, przecież On przychodził do każdego człowieka. To bycie bratem to dla mnie osobiście podstawa w relacjach z ludźmi. Cieszę się, że to dla was też jest ważne, że spotykacie się z kobietami rozmaitych poglądów i światopoglądów, wyborów, bo właśnie dzięki temu jest Pan Jezus między nami i dla kogoś możemy być jedyną Ewangelią, którą w życiu przeczyta. Jak już rozmawiamy o kobietach, to kobiety lubią się upiększać…

Kasia Olejniczak: Tak, wydobywanie piękna z kobiet, zarówno tego duchowego, jak i tego fizycznego często idzie w parze. Od roku prowadzę KokoNove Biżu, czyli biżuterię z kokonów i też wiążę to z Grupą Mocy. Grupa Mocy działa dwa lata, więc to jest też jakiś proces mojego rozwoju. Wcześniej robiłam różne rzeczy, zaczynałam od kartek na ślub dla koleżanek, później robiłam z filcu różne rzeczy i biżuterię, ale generalnie robiłam ją do szuflady. Więc to jest też jakiś proces tworzenia, proces mojego rozwoju – odważyłam się założyć fanpage i okazało się, że spotkało się to z dużym zainteresowaniem innych kobiet. Jest to taka nietypowa biżuteria, nietypowy materiał, kokonów jedwabnika u nikogo kto tworzy biżuterię nie zauważyłam, więc jest to coś innego na rynku.

Adrianna Złoch: Tak, twoje kolie są pięknie nawiązujące do świata przyrody. Chciałam zapytać o tą wizualną stronę, prowadzisz fanpage, tworzysz te wizualne zestawienia, które skłaniają do rozbudzania marzeń. Co jest kluczem twoich doborów? Wypływa to zapewne z twojego bogatego kobiecego wnętrza – tak jak mówisz, odkrycie tego to jest klucz, ale chciałam zapytać o prowadzenie swojej marki w taki wizualny sposób w przestrzeni social mediów. Jak to robisz i w jaki sposób ci się sprawdza twoja praktyka?

Kasia Olejniczak: Studiowałam architekturę, na studiach miałam kompozycję, rzeźbę, malarstwo, rysunek, robiłam makiety, wizualizacje, więc to jest mój fach. Media wizualne to jest mój fach. Grafika czy rysowanie to jest to, co lubię najbardziej i w czym się czuję jak ryba w wodzie, to chyba stąd wypływa.

Adrianna Złoch: Rozmaite są teraz możliwości (formy prawne) prowadzenia swojej działalności zarobkowej – jaka formę w tej chwili ty realizujesz i jakie widzisz jej wady i zalety?

Kasia Olejniczak: Chyba już od dwóch lat jest możliwość prowadzenia działalności nierejestrowanej. Jest to normalna działalność, ja płacę podatki, wystawiam faktury, więc jest to w pełni legalna działalność, natomiast mam pewne ograniczenia – nie ma NIPu, wystawiam i przyjmuję rachunki na osobę fizyczną, ale mogę mieć jak najbardziej taki dodatkowy dochód właśnie w postaci działalności nierejestrowanej.

Adrianna Złoch: To jest bardzo ciekawa forma i jest formalnie wszystko przez nasze Państwo zaproponowane jak to prowadzić. Mam pytanie od jednego ze słuchaczy czy pracujesz w swoim wyuczonym zawodzie?

Kasia Olejniczak: Tak, pracuję od 2008 roku czyli 12 lat w biurze rozwoju Gdańska, w biurze planowania, także jestem architektem urbanistą, mam uprawnienia zarówno urbanistyczne, jak i architektoniczne.

Adrianna Złoch: Interesuje mnie pozycja influencera, która teraz jest bardzo popularnym środkiem rozprzestrzeniania informacji o swoich produktach. Czy korzystałaś, albo czy interesowałaś się tym tematem?

Kasia Olejniczak: Szczerze powiem, jeszcze nie korzystałam, aczkolwiek jestem otwarta na wszelkie współprace, już taką pierwszą współpracę chciałam z tobą nawiązać (śmiech).

Adrianna Złoch: To prawda, Kasia przesłała mi naszyjniki na pokaz charytatywny, który przez sytuację pandemiczną (pandemia koronawirusa 2020 r.) niestety się nie odbył, ale rzeczywiście jest to ciekawa forma wsparcia. Jako grupa Katolicki Networking możemy pamiętać o tym, że wzajemnie warto takie krzyżowe promocje i współprace podejmować, pomagać sobie w swoich działalnościach. Niektórzy z nas prowadzą blogi, inni mają produkty, więc warto się zapoznawać i wzajemnie pomagać na tym polu. Zachęcam do tego… A wracając do naszyjników – jest to taki produkt fashion, modowy i ciekawi mnie czy dostosowujesz swój produkt do tego, jakie oczekiwania ma rynek, o czym rozmawiają na forach klientki, czy jednak to ty jesteś twórcą trendów? (śmiech)

Kasia Olejniczak: Wiem, że dorwałaś gdzieś mój komentarz w facebookowej dyskusji, gdzie napisałam że to ja trendy wyznaczam (śmiech). Powiem szczerze, że nie mam za bardzo skąd tych trendów czerpać, próbuję je sama wyznaczać, ale nie czuję się jakoś panem wszechrzeczy, że ja wszystko wiem. Robię tak jak mi się podoba najbardziej. Więc jeżeli się komuś podoba ten sam styl i ten wygląd jaki ja zaproponuję, to jest mi bardzo miło.

Adrianna Złoch: Myślę, że to jest bardzo ważne co mówisz, że w twoim sercu jest taka naturalna prosta droga, że chcesz przedstawiać to, co się tobie podoba i warto też w taki sposób odmieniać świat, zachęcać inne kobiety, inne twórczynie, do tego żeby zaglądać wgłąb swojego pięknego kobiecego serca i szukać odpowiedzi na to, co chcemy tworzyć. Jak już zahaczyłyśmy o ten świat fashion – w różnym kierunku możemy iść, promując swoje marki, swoje produkty. Czy bliżej ci do świata kobiet miłujących rękodzieło, czy bliżej ci do kobiet, które interesują się światem mody, wybiegami, sejsami zdjęciowymi, modelingiem. Gdzie twoje serce mieszka?

Kasia Olejniczak: Zdecydowanie w rękodzielnictwie. Sam proces tworzenia jest dla mnie terapeutyczny i uspokajający, uwielbiam to robić, uwielbiam później patrzeć na swoje dzieło i mam niesamowitą satysfakcję z tego, że coś powstało z moich rąk i że komuś się to podoba. Ten proces twórczy jest dla mnie najważniejszy.

Adrianna Złoch: A powiedz czy masz w planach, albo marzeniach takie wizje, że chciałabyś znaleźć się w magazynie rękodzielniczym, a są takie ciekawe magazyny i myślę, że wiele rękodzielniczek sięga po nie i uczy się nowych technik, poznaje też inne kobiety, które tworzą swoje własne marki i swoje drobne działalności. Czy jest to twoim dążeniem i pragnieniem, czy świat social mediów jest dla ciebie narzędziem na ten czas wystarczającym?

Kasia Olejniczak: Generalnie nie myślałam o papierowych wydawnictwach, ale nie mam nic przeciwko współpracy z rękodzielnictwem, z jakimiś stowarzyszeniami rękodzielników, jak i z pokazami mody, z modelingiem – jestem otwarta, bo to jest wszystko bardzo ściśle powiązane. Chętnie nawiążę współpracę z fotografami czy modelkami, fotomodelkami, taka wymiana jest dla mnie jak najbardziej dobra, myślę że nawet wskazana.

Adrianna Złoch: Tak, my często kupujemy oczami, więc rzeczywiście przedstawianie swojego produktu w sposób atrakcyjny jest bardzo ważne i warto też to promować wśród katolików, którzy często w imię pokory krępują się prosić o różne współprace, o to żeby odważnie prezentować swoje dzieła, żeby udoskonalać swoje portfolio. Jest to promowanie tego, co w naszych duszach gra i są to często oryginalne projekty, takie jak twoje, o których nikt nie usłyszy, jeżeli nie zadbamy też o ich stronę wizualną. Dzisiejszym wywiadem z tobą na temat KokoNove Biżu chciałam zachęcić wszystkich rękodzielników i wszystkie rękodzielniczki, żeby patrzeć szerzej, podejmować współpracę… Dziękuję ciserdecznie i jestem głęboko przekonana, że te działalności które wypływają z naszych serc, naszych dusz, wypływają z naszej wewnętrznej mocy, że one potem świętują sukcesy. Mam także nadzieję i głęboko życzę, żeby to były również sukcesy finansowe, bo nasze domy dzięki temu mogą dawać więcej i pomagać więcej, kiedy sami żyjemy w obfitości. Możesz też zaprosić teraz na swoje kanały.     

Kasia Olejniczak: Ja zapraszam na grupę mocy czyli „Lokalna grupa mocy – Pruszcz Gdański”, tam znajdują się informacje o spotkaniach, ale też udostępniamy różnego rodzaju motywujące cytaty, źródłowe teksty. Natomiast biżuterię tworzę na stronie KokoNove Biżu.

Basia Wnuk

Basia Wnuk

transkrybentka wywiadu

Na co dzień graficzka i śpiewająca blogerka. Pomaga wolontaryjnie w transkrypcjach wywiadów dla Katolickiego Networkingu (dziękujemy Basiu!).